Tekst: Szczepan Rybiński, specjalista ds. mediów społecznościowych w Fundacji Avalon

Fragment, który zachęcił mnie do obejrzenia filmu Sztuka Latania. Wyglądał mniej-więcej tak:

Szukamy organizacji dla niepełnosprawnych, która pomogłaby Jane, doświadczyć bardziej kompletnej dorosłości – mówi Richard.

Urzędniczka, do której kieruje te słowa, wygląda na zdezorientowaną. Nie wie, czego szuka ta niedobrana para: zestresowany mężczyzna po 30, który ewidentnie od lat chodzi w tym samym płaszczu – i młoda kobieta na wózku elektrycznym. Skrępowany Richard podejmuje kolejną próbę – Jane zasadniczo chce stracić dziewictwo… Chce się… I tutaj Jane jednym bardzo konkretnym słowem rozwiązuje, wszystkie wątpliwości miłej Pani. Koniec sceny.

W tamtym czasie historia zmagającej się z dystrofią kobiety i jej asystenta z urzędu nie tylko zaspokajała moje potrzeby na nastoletnią egzaltację, ale przede wszystkim przecierała szlaki w mówieniu o seksualności OzN. Nie bez kilku potknięć, ale o tym później. Mogą być spoilery. Jednak nie będę j zdradzał wszystkiego.

Richard i Jane jak Buch Cassidy i Sundance Kid

“Asystent z urzędu” to raczej ironiczne określenie – “asystent z konieczności” pasuje lepiej. Bo Richard jest tak naprawdę malarzem, który przeżywa kryzys twórczy i osobisty. Jego wieloletniemu związkowi od jakiegoś czasu brakuje polotu. Może dlatego decyduje się na skok z biurowca, w którym pracuje jego dziewczyna. Nieudane szybowanie na paralotni własnej konstrukcji to bardziej akt desperacji niż próba samobójcza. Tak czy inaczej mężczyzna, zostaje skazany na 20 godzin prac społecznych. W ten sposób Richard (Kenneth Branagh) poznaje Jane (Helena Bonham Carter), która zmaga się z dystrofią i porusza się na wózku elektrycznym.

To początek historii, której fabuła biegnie ścieżką utartą przez takie filmy jak Buch Cassidy i Sundance Kid. Richarda i Jane pozornie nic nie łączy. On jest wycofany. Ona sarkastyczna i stanowcza. On od imprez woli konstruowanie samolotu w wynajętej szopie. Ona chce ryzykować i korzystać z życia. Jednak to, co nie ma prawa działać, przeradza się w przyjaźń – oczywiście wystawianą na próby. Dynamika głównych bohaterów to na pewno największy plus filmu. Richard nie zawsze wie jak mówić o niepełnosprawności Jane, bywa nietaktowny, a nawet złośliwy, ale spokojnie — dziewczyna nie pozostaje mu dłużna! Stać ją na szybką i bolesną ripostę.

Sztuka Latania zadebiutowała na długo przed Nietykalnymi (fr. Intouchables )z Omarem Sy i François Clouzetem czy filmem Hasta la vista Geoffrey’a Enthovena. Ponad 20 lat temu, postać złośliwej i wygadanej dziewczyny na wózku, która okrada sklepy tylko po to, by upokorzyć opiekuna, była czymś radykalnym. Historia musiała też szokować widzów, zwłaszcza kiedy Jane prosi swojego asystenta by, ten pomógł przeżyć jej pierwszy raz. Pamiętam, że dawniej ten wątek zrobił na mnie silne wrażenie. Jednak z perspektywy czasu nie broni się już tak dobrze.

Turbulencje, czyli co mogło zagrać lepiej.

Jane miała okazje uprawiać seks, jeszcze za nim ujawniła się jej dystrofia. Jednak wtedy — jako 17-latka nie była jeszcze gotowa. Teraz kiedy z pomocą syntezatora mowy (którego konsekwentnie nie używa na co dzień ) opowiada tę historię Richardowi, żałuje, że nie zdecydowała się na wcześniejszą inicjację seksualną. Mężczyzna słucha tego w dużym napięciu, ale po początkowych oporach zgadza się pomóc. Wspólnie z Jane szukają instytucji, które świadczą usługi erotyczne osobom z niepełnosprawnością, odwiedzają kluby, szukają odpowiedniego partnera dla dziewczyny.

Kontrowersyjny temat mógł być okazją do pokazania, że odkrywanie seksualności może być środkiem do samoakceptacji, czy niezgody na stereotypy. Twórcy filmu podejmują takie próby. Jane nie ukrywa, że ogląda filmy pornograficzne, . bez ogródek mówi też o swoich potrzebach. Jednak to tylko zapowiedzi zmarnowanej szansy na skonfrontowanie dziewczyny z jej obecną sytuacją.

W jednej ze scen Jane Richard trafią do klubu dla osób z niepełnosprawnością postać, grana przez Helenę Bohnam Carter nie wytrzymuje konfrontacji z innymi osobami doświadczającymi niepełnosprawności i chce natychmiast wyjść. Chce być normalna! – oburza się. Bo czemu nie? Osoby z niepełnosprawnością mają prawo wiązać się z “chodziakami”. Środowisko OzN nie musi być gettem. Tak, wszystko się zgadza. Zgodziłbym się, gdyby takie były wnioski twórców. Problem polega na tym, że dla Jane sprawność partnera jest warunkiem satysfakcji z seksu. Jakby stosunek z w pełnosprawnym mężczyzną był, ostatnim ogniwem, które łączy ją z tym, co nazywa normalnością. Dziewczyna odmawia wejścia w relację z facetem na wózku, tak jakby negowała swoją wartość kobiety z niepełnosprawnością.

Piszę to z perspektywy kogoś, kto ma niepełnosprawność nabytą. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak trudna jest zmiana w chwili wypadku czy rozwoju choroby. Jednak Sztuka Latania tego nie pokazuje, a jedynie podsuwa tylko proste wnioski i rozwiązania. Nie próbuje pokazać złożoności relacji osób z niepełnosprawnością. Jedyną drogą jest negacja.

Film w przedstawianiu tematu niepełnosprawności popełnia jeszcze jeden poważny grzech. To nie jest historia Jane. Ok – to jej głos słyszymy z offu pod koniec filmu, ale jej opowieść toczy się już bez jej udziału. To Richard ma uwagę widza. Od niego film się zaczął i na nim się kończy. To on, w tym filmie uczy się latać, a Jane mu w tym pomaga. Takie odwrócenie ról pokazuje, że niepełnosprawni nie– że mogą służyć radą i być wsparciem dla osoby pełnosprawnej. I to jest kolejny ważny atut filmu. Choć mam wrażenie — niewykorzystany w pełni.

Sztuka Latania w kwestii przedstawiania niepełnosprawności to jednak film przełomowy, a nawet wyprzedzający swoje czasy. Zwłaszcza w kontekście wspomnianego Hasta la vista z 2011 roku

Nie da się ukryć, że film nie zestarzał się najlepiej, ale tematy, które porusza, są nadal aktualne. Warto przypomnieć sobie jak te 20 lat temu wyglądało w kinie łamanie tabu.

Skip to content